XIX Przystanek Woodstock

XIX Przystanek Woodstock
No i stało się – po latach namowy znajomych w końcu wybrałem się do Kostrzyna. Jak mnie od lat pouczali – kupowanie biletu na woodstockowy pociąg mija się z celem. Zazwyczaj składy są tak obładowane ludźmi, że kontroler musiałby wykazać się nie lada kondycją i zdolnościami akrobatycznymi, żeby przejść z jednego końca pociągu na drugi (i jeszcze sprawdzać bilety!). Osoby na zdjęciu to pechowcy, którym przyszło być wyjątkiem od reguły i spędzić noc na głogowskim dworcu, próbując szczęścia z kolejnym połączeniem.

XIX Przystanek Woodstock

XIX Przystanek Woodstock
A takim woodstockowym pociągiem mógłbym jeździć niemal zawsze i wszędzie – pełny luz i swoboda, choć może niekoniecznie motoryczna. I można było palić!
XIX Przystanek Woodstock
Pierwsze wrażenie po przybyciu – tłumy. Po horyzont. I ciągle się przemieszczają. Nie przeszkadzało to jednak wielu osobom rozłożyć się nawet na najbardziej ruchliwym miejscu i uciąć sobie drzemkę. W końcu nikt ich nie budził, nie deptał, nawet w nocy, kiedy widoczność dalej od sceny była niemalże zerowa.

XIX Przystanek Woodstock

XIX Przystanek Woodstock
Kąpiel błotna, czyli klasyka tej imprezy. Tu jednak najbardziej zaskoczyła mnie inwencja woodstockowiczów – sanki, pływaczki w kształcie żabki, dziecięce koło ratunkowe w kształcie ryby. Abstrahując od tematu błota – słyszałem, że w razie potrzeby nietrudno było o młotek, igłę czy śrubokręt. Ot, wystarczyło zapytać sąsiada. Do tego kanapy, fotele zamontowane na dachach samochodów… Nie sposób spamiętać wszystkiego.

XIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek Woodstock

XIX Przystanek Woodstock
Przekrój wiekowy – niemalże od jednego do drugiego skraju. I bezcenny wzrok dzieci, gdy widzą mamusię i tatusia radośnie taplających się w błocie.

XIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek Woodstock

XIX Przystanek Woodstock
Gips, kule czy nawet wózek inwalidzki nie są dla woodstockowiczów żadną barierą.
XIX Przystanek Woodstock
Chyba największy wróg tegorocznego festiwalu – upał. Wszelkie źródła zimnej wody (z wozem strażackim włącznie) były stale oblegane.

XIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek Woodstock

XIX Przystanek Woodstock
Bardzo rzadki widok na terenie festiwalu – rower. Może faktycznie o niezabieraniu go decyduje trudność w upilnowaniu, ale takiego składaka to i do namiotu można schować. A moim zdaniem taki dwukołowiec jest tam najwygodniejszym środkiem transportu.

XIX Przystanek Woodstock

XIX Przystanek Woodstock
Woodstock się budzi.

XIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek Woodstock

XIX Przystanek Woodstock
No i woodstockowi biznesmeni. Niestrudzenie od bladego świtu do zachodu (a gdzieniegdzie i w nocy można ich spotkać) zbierają pozostałości po imprezowiczach. Tylko kilkanaście minut drogi od obozowisk dzieli ich od skupu aluminium, toteż po drodze na miasto można natknąć się na stałe – dosłownie – karawany zbieraczy puszek.

XIX Przystanek Woodstock

XIX Przystanek Woodstock
Jedna z pierwszych rzeczy do zrobienia zaraz po przebudzeniu – mycie. Najbliższe krany były jak zwykle tłumnie odwiedzane, wybrałem się więc do wygodniejszych wanien w pobliżu wioski Krysznowców. Zaraz po przybyciu – nie ma wody. Ludzie namydleni, z szamponem na włosach, szczoteczką do zębów w ręku chodzą od kranu do kranu z nadzieją, że chociaż minimalnie się wypłuczą i ochłodzą. Rozczarowanie, nerwy – no bo jak to w taką pogodę odcinać dopływ wody, kiedy jest tu kilkaset (albo i nawet kilka tysięcy) ludzi. Ale i humor dopisywał. Dość szybko dało się słyszeć kościelne pieśni z tekstem przerobionym na potrzeby sytuacji.

XIX Przystanek Woodstock

XIX Przystanek Woodstock
W międzyczasie przyjechał Pokojowy Patrol i poinformował, że niedługo woda zostanie włączona, jednak po półgodzinie przez megafon odezwał się pewien patrolowiec w żółtej koszulce informując, że do żadnej awarii nie doszło, a woda została wyłączona ze względu na zniszczenia urządzeń sanitarnych, jakich dokonali do tej pory woodstockowicze. Dopływ zostanie włączony pod warunkiem “ludzkiego zachowania”. Jakkolwiek zasadne jest upomnienie ludzi w tej sprawie, tak odcinanie dopływu wody takiej rzeszy ludzi i to w najgorętszy dzień festiwalu było moim zdaniem zbyt lekkomyślne. Zresztą potwierdzili to medycy, którzy niedługo później przyjechali do pierwszego omdlenia. A po ludziach widać było, że nie będzie to ostatnie.
XIX Przystanek Woodstock
Łącznie wody nie było około godziny, a jak już siępojawiła, to tylko w kilku kranach. Ludzie zaczęli moczyć koszulki, napełniać butle, kubki, puszki i rozlewać wodę naokoło. Mniej więcej w tym samym czasie przyjechała straż pożarna i zaczęła oblewać ludzi potężnym strumieniem wody. Choć ekipa czyszcząca Toi Toi’e była szybsza…

XIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek WoodstockXIX Przystanek Woodstock

XIX Przystanek Woodstock
Pochód Hare Kryszna – wspaniały widok masy rozradowanych i rozśpiewanych ludzi różnej narodowości.
XIX Przystanek Woodstock
I wieczorna niespodzianka.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s